ATV Polska
A A A

HONDA RANCHER ES 350 vs YAMAHA BRUIN 350

Robert Giedronowicz 02.11.2005
Wiele osób rozgląda się za średnim quadem zdolnym do sprawnego jeżdzenia w terenie, poręcznego i niezawodnego jednocześnie. Dodatkowym ważnym kryterium jest umiarkowana cena pojazdu.
Takie wymagania spełniają [b]Yamaha Bruin 350[/b] i [b]Honda Rancher ES 350[/b].
Występują w wersjach do wyboru z napędem na cztery koła 4x4 lub z napędem na tył. Pojemność silnika 350 cm3 wystarczy aby te pojazdy wykorzystać do trudnych wypraw, szybkiej jazdy po bezdrożach lub dobrej zabawy na torze.
Poniżej krótki test obu pojazdów.


Miałem okazję przez kilka dni równolegle testować i porównywać dwa modele: [b]Yamaha Bruin 350[/b] z 2005 - model dość nowy, ale też drogi oraz [b]Honda Rancher ES 350[/b], egzemplarz z 2001 roku, produkowany w tej wersji do końca 2003 roku. W 2004 zaprezentowano nowego Ranchera, który stylistyką przypomina[b] Rincona[/b], ale pod plastikiem jest nadal ten sam silnik i ta sama technika. Więc jeśli ktoś interesuje się zakupem któregoś z tych modeli zapraszam co zapoznania się z moimi spostrzeżeniami.
Oba pojazdy są podobne technicznie i wielkościowo. Obydwa modele występują z napędem 4x4 lub 4x2 w zależności od zamówionej wersji. Oba noszą miano 350 -tek. Ale pełne 350 ma tylko Bruin. Silnik Yamahy ma pojemność 349 cm3, tymczasem Honda ma nieco mniej, bo 329 cm3.

Mają podobne zawieszenie i układy hamulcowe. Jednak w czasie jazdy można zauważyć różnicę. Bruin resoruje trochę lepiej. W przypadku szybkiej jazdy po poprzecznych nierównościach na Rancherze trzeba wstać, bo dostaje się mocno po kręgosłupie. Honda ma gorsze tylne zawieszenie.
Po przesiadce na Yamahę miałem prawie komfort.
W Bruinie koła na obu osiach mają rozmiar felg 12 cali. Rozmiar opon: przód 25x8x12, tył 25x10x12 czyli jak w większości dużych porządnych quadów. Tymczasem w Hondzie przód jest na 12' (opona 24x8x12) ale tył ma tzw. duży balon. Felga jest mała - zaledwie 10 cali, a opony to 25x11x10. To powoduje, że Honda ma mniejszy prześwit i przy przejeżdzaniu przez torowisko uderzała ramą o wystające szyny. Bruin przejeżdzał w tym samym miejscu bez problemów.

Do tego trzeba dodać, że kanapa w Bruinie jest szersza i wygodniejsza. Przy częstych skokach i ocieraniu kolanami o boki pojazdu doceniłem to w Yamaszce. W nowszym modelu Hondy - Rancherze od 2004 - kanapa jest już szersza i wygodniejsza.

Najważniejszą różnicą między pojazdami jest rozwiązanie skrzyni biegów. W Bruinie jest skrzynia automatyczna z przekładnią pasową podobnie jak w większym Grizzlym. Jest to rozwiązanie bezproblemowe. Jedynie włączyć bieg i pojazd rusza bez szarpnięć i niepotrzebnych operacji zmiany przełożeń.
Przy zmianie biegów F (przód) N (neutral) R (wsteczny) trzeba wcisnąć hamulec nożny. W przypadku gdy się stoi po kanapę w wodzie to może trochę przeszkadzać. Trzeba wcisnąć nogą lub ręką żeby np. wycofać się do tyłu. Po za tym to rozwiązanie ma same zalety.
W Hondzie zastosowano skrzynię typu ESP (Electric Shift Program - patent Hondy). Zmiany biegów dokonuje klawiszami przy kierownicy. Jest to bardzo wygodne rozwiązanie, o ile biegów nie ma zbyt dużo. Tymczasem w Rancherze jest aż 5 biegów. Myślę, że trochę za dużo. W Rinconie 650 są tylko 3 biegi w systemie ESP. Na początku ich przełączanie bardzo mnie irytowało. Ale po dwóch dniach doszedłem do wprawy i nie musiałem patrzeć na klawisze i wyświetlacz, aby zmienić bieg na właściwy. Korzystanie z jedynki można sobie odpuścić, chyba, że chce się postawić quada do pionu. Pierwszy bieg jest bardzo krótki. Płynnie ruszać najlepiej z dwójki, a można też z trójki.
Jeśli stanie się na wyższym biegu lub zgasi silnik, konieczne jest zredukowanie przełożeń. Zdarza się że nie chce przełożyć, jakby nie wysprzęglał, jeśli na danym biegu się nieco stoczył. Wtedy trzeba delikatnie nim szarpnąć i już szybciutko biegi się zmieniają. Rozwiązanie elektroniczne, ale bardzo trwałe.
Dodać trzeba w tym miejscu, że włączenie wstecznego w Hondzie nie jest proste dla osób które nie znają starczych modeli Hondy. Konieczne jest wciśnięcie guzika na dźwigni lewego hamulca ręcznego. Następnie wcisnąć ten hamulec i dopiero za pomocą klawiszy możemy przełączyć na bieg wsteczny R. Trochę to staroświeckie ale szybko można się przyzwyczaić.
Dobrze, że Honda ma bardzo czytelny i ładny wyświetlacz, co pomaga w obsłudze.
Zmieniając biegi trzeba na chwilę odjąć gazu, bo skrzynia mocno szarpie przy każdym przełączeniu. Jeśli odejmie się gazu jest znacznie przyjemniej.
Za to w Bruinie oszczędzili na zegarach. Po prostu ich nie ma ! Co prawda widziałem wersje z prędkościomierzem, ale co to za zegary, wskazówkowy mały prostokątny licznik mechaniczny i przesuwające się cyferki przebiegu jak w latach 50-tych czy 60- tych.
W moim Bruinie są tylko najważniejsze lampki kontrolne: olejowa, załączenia 4x4, neutral, wsteczny.
I to całkiem wystarczy, choć licznik jak Rancherze by nie zaszkodził.
Kolejnym drobnym uchybieniem Bruina jest brak wskaźnika poziomu paliwa. Yamahą jeździmy mając przekręcony zaworek paliwa na pozycję ON. Jeśli zgaśnie lub wcześniej daje oznaki braku paliwa należy przełączyć na Reserve i możemy jeszcze gdzieś dojechać w celu uzupełnienia paliwa.
W Hondzie jest malutki wskaźnik poziomu paliwa sterowany pływakiem, który co prawda w czasie jazdy strasznie się trzęsie lewo/prawo, ale po zatrzymaniu pokazuje dość dokładnie ilość paliwa w zbiorniku.
Zmieniając biegi w Hondzie wydaje się ze quad bardzo szybko przyśpiesza. Biegi są dość krótkie, więc zmieniać trzeba często. Miałem wrażenie że jadę jakąś rakietą. Tymczasem w bezpośrednim porównaniu okazało się że Bruin idzie łeb w łeb, a nawet jest odrobinę szybszy. Zarówno przyśpieszenie, jak i prędkość maksymalna jest lepsza w Bruinie. Różnice są minimalne, (ok. 4 km/h szybszy Bruin) ale jednak. Do tego Yamaha po prostu płynnie przyśpiesza bez szarnięć i konieczności robienia czegokolwiek. Honda wymaga od nas ciągłej pracy. Przyciskać, przyciskać i przyciskać.

Jeżeli chodzi o estetykę to Yamaha jest ładniejsza. Po Hondzie widać, że to nieco starszy model. Nowy Rancher jest już znacznie piękniejszy. Bruin nawiązuje do Grizzly 660. Jest nieco mniejszą repliką okrętu flagowego Yamahy.
Tymczasem Rancher jest podobny do starego, dobrego Foremana.
Najnowsze Ranchery upodobniono do Rinconów.
Za to oświetlenie jest lepsze w Rancherze. Lampy świecą mocnym światłem i dość szeroko. W Bruinie światło z lamp przednich jest zbyt słabe (żarównki jedynie po 30W). Konieczne było zamocowanie dodatkowego reflektora na kierownicy.
W Hondzie za tylną lampą zaplanowano mały schowek. Wystrczy odpiąć gumową zawleczkę i dostajemy się do małego bagażnika. Niestety nie jest zbyt szczelny. Dodatkowo umieszczenie go za tylną osią powoduje, że do tego schowka dostaje się kurz.
W Bruinie nie zaplanowano żadnego schowka.
Porównując orurowanie obu pojazdów, muszę stwierdzić że odrobinę mocniejsze ma Honda. O ile z przodu oba quady mają porównywalnie wykonane zderzaki, to z tyłu Bruin, jak wszystkie Yamahy ma zbyt mało ochrony poniżej tylnego bagażnika. W przypadku gdy ktoś wjedzie nam w tył pojazdu (co dość często się zdarza jeżdząc w grupie) - mamy uszkodzone plastiki, lampę a nawet tłumik. Do Bruina warto dokupić dodatkowy tylny zderzak.

Reasumując: Bruin jest jednak lepszy i bardziej uniwersalny. Jego obsługa jest bezproblemowa. Nadaje się po prostu dla każdego. Zarówno ktoś, kto zaczyna jazdę będzie zadowolony z łatwości obsługi i prowadzenia, ale także doświadczony jeździec będzie mógł go doskonale wykorzystać. Przewyższa Ranczera w kilku ważnych kwestiach: skrzynia biegów, zawieszenie i wygodzie obsługi.
Ranczer jest tańszy i mimo, że starszy i nieco mniej stylowy jest także niezłym pojazdem. Niewiele ustępuje Bruinowi. Skrzynia biegów wymaga przyzwyczajenia. Dla kogoś kto lubi wyzwania, chciałby mieć większy wpływ na sterowanie pojazdem przyjmie pięciobiegową skrzynię jako fajną zabawę.
Ja jeżdząc Rancherem miałem niezłą frajdę. I polecam go wszystkim z ograniczonymi finansami.
O ile za Bruina z 2004 czy 2005 roku trzeba zapłacić przynajmniej 20.000 - 25.000 PLN, to za takiego Ranchera wystarczy kwota 14.000 - 18.000 PLN i można mieć niezawodny i mocny pojazd.

Robert Giedronowicz