ATV Polska
A A A

Jaskrawożółty dominator - Bombardiera DS 650

Adam Potocki "Off Road Pl" 28.02.2002
W teście opisującym Yamahę Raptor, kilkakrotnie wspominaliśmy o jedynym konkurencie mogącym nawiązać walkę z tym japońskim superquadem. Szczęśliwym przypadkiem o możliwościach [b]Bombardiera DS 650[/b] mieliśmy okazję przekonać się sami. Prawdopodobnie mieliśmy bowiem do czynienia z jedynym egzemplarzem tego kanadyjskiego quada, jaki obecnie znajduje się w naszym kraju. Jego właściciel na szczęście nie miał nic przeciwko naszej propozycji przeprowadzenia testów na tym pojeździe.

W teście opisującym Yamahę Raptor, kilkakrotnie wspominaliśmy o jedynym konkurencie mogącym nawiązać walkę z tym japońskim superquadem. Szczęśliwym przypadkiem o możliwościach Bombardiera DS 650 mieliśmy okazję przekonać się sami. Prawdopodobnie mieliśmy bowiem do czynienia z jedynym egzemplarzem tego kanadyjskiego quada, jaki obecnie znajduje się w naszym kraju. Jego właściciel na szczęście nie miał nic przeciwko naszej propozycji przeprowadzenia testów na tym pojeździe.

Quady Bombardiera są obecnie w naszym kraju prawie nieosiągalne w sprzedaży. A szkoda, ponieważ są to pojazdy o wyśmienitej marce, które nieprzypadkowo zdobywają znakomite opinie wśród naszych zagranicznych kolegów. Pojawienie się DS 650 w roku 1999 (został on wprowadzony jako model roku 2000) wywołało w prasie zachodniej falę zachwytów, czego dowodem był deszcz nagród jaki spadł na żółtego quada. Między innymi czasopismo „4-Wheel ATV Action” obdarzyło go przydomkiem „2000 ATV of the year”, a wielu znawców twierdziło wówczas z przekonaniem, iż oto na długo nastała era Bombardiera.
Określenia: „Dominator”, „największy”, „najszybszy”, „najbardziej profesjonalny”, „perfekcyjny”, przylgnęły wówczas do DS 650 i – jak nam się wydaje – jeszcze długo jednoznacznie z nim się będą kojarzyć.
Uzbrojeni w tą wiedzę z ogromną ciekawością, atencją, ale i pewnym niedowierzaniem przystąpiliśmy do naszego testu. W trakcie niego Bombardier rzeczywiście okazał się pojazdem niezwykłym i wielokrotnie dał nam tego dowód. Potrafił nas zadziwić już na samym początku - DS 650 ledwo zmieścił się na naszą przyczepkę, która zwykle bezproblemowo służyła nam do transportu innych quadów. Żaden znany nam pojazd seryjny nie ma tak dużej szerokości (1270 mm). Dodatkowo powiększa się ona znacznie po dociśnięciu przedniego zawieszenia, mającego wyjątkowo duży skok. Rozpłaszczony Bombardier ma więc znamiona żaby, tej – niestety – rozgniecionej.

Kolejne zaskoczenie spotkało nas, gdy staraliśmy się zdjąć go z przyczepy – tutaj mieliśmy sporo problemów z jego wagą i – co już nas nie zdziwiło – również jego gabarytami. Stojąca obok Honda Sportrax EX 400 – potencjalny konkurent kanadyjskiego quada w klasie sport - okazał się piórkiem w porównaniu z żółtym kolosem.
Oglądając z bliska tego potwora, zauważyliśmy, że wszystkie elementy nośne pojazdu posiadają solidne stalowe przekroje; nawet wahacz tylnego zawieszenia, w przeciwieństwie do konkurenta, jest zbudowany ze stali. To zdecydowanie dowodzi, że nie o odchudzanie chodziło jego twórcom, lecz o maksymalnie wytrzymałą konstrukcję. Nieprzypadkowo więc Bombardier należy do pojazdów masywnych – jego waga (209 kilogramów) jest blisko o 25 kg większa od Raptora.

W trakcie wstępnego zapoznawania się z pojazdem na „plaży” – tak, gdy jesteśmy w dobrym humorze, nazywamy piaszczysty teren pod mostem na Wiśle w Warszawie, bardzo trudno było nam wykorzystać wszystkie drzemiące w nim możliwości. Na piasku opony Kenda Dominator nie sprawują się zbyt dobrze, są one raczej stworzone do twardych nawierzchni. Niestety ciężki pojazd miał duże tendencje do zakopywania się w piasku, co staje się poważnym problemem w chwili, gdy w pobliżu nie ma nikogo, kto mógłby służyć nam pomocą.
Wspomniana powyżej szerokość Bombardiera jest w porównaniu z innymi pojazdami ATV jedną z jego podstawowych zalet. Mogliśmy się o tym przekonać podczas pokonywania już pierwszych zakrętów na trawie, zanim jeszcze wjechaliśmy w prawdziwy teren. Dzięki długim wahaczom przednim oraz szerokiemu rozstawowi kół tylnych, pojazd przez cały czas był przyklejony do podłoża. Nawet podczas wymyślnych piruetów, również na czystym asfalcie, nie podniósł on ani na chwilę tylnego koła po wewnętrznej stronie zakrętu. Również przy sportowej jeździe trudno było wyprowadzić go z równowagi. Bombardier ani na chwilę nie tracił kontaktu z podłożem podczas pokonywania nawet bardzo ciasnych zakrętów.
Największe wrażenie zrobiło na nas zawieszenie DS 650 – z pewnością największa zaleta kanadyjskiego pojazdu, co przy jego ogromnym motorze jest szczególnie znaczącą pochwałą. Jest ono bardzo miękkie i odznacza się wyjątkowo dużym skokiem (przód 305 mm, tył 292 mm!), które świetnie sprawuje się zarówno podczas szybkiej i krętej jazdy, jak i w trakcie zabawy. Bez względu na to czy jechaliśmy na wprost, po koleinach, czy po dziurach – bezustannie czuliśmy się bardzo komfortowo. Niezwykłe cechy zawieszenia szczególnie dawały o sobie znać na drogach czołgowych, pełnych muld, wymuszających ciągłe skoki. Właśnie w tym elemencie konstrukcyjnym Bombardier w sposób szczególny przewyższa swych konkurentów. DS 650 w trudnym i pofałdowanym terenie zachowuje się, jakby został przyklejony do podłoża, natomiast kierowca dzięki genialnej pracy amortyzatorów nie jest nawet świadomy, jakie w międzyczasie pokonuje nierówności. Podobne wrażenie można odczuć, podróżując amerykańskim krążownikiem po naszych szosach. Dzięki tym cechom w bardzo dużym tempie, bezpiecznie można pokonywać dziesiątki kilometrów, nie odczuwając żadnego zmęczenia. Jest to więc pojazd wymarzony do startów w rajadach - maratonach.

DS 650 swój środek ciężkości ma położony dosyć nisko i jest on przesunięty do przodu. Cecha ta ma duży wpływ na stabilność i sterowność pojazdu, szczególnie przy jego bardzo mocnym silniku. Nawet w powietrzu, w trakcie skoków można przy pomocy balansu ciała sterować lotem pojazdu. Dla niektórych przód Bombardiera sprawia jednak wrażenie zbyt ciężkiego. Można odnieść wrażenie, iż pojazd lubi „nurkować”. Ale jest to tylko kwestia przyzwyczajenia. Zachowanie naszego „Dominatora” na zakrętach jest bardzo przyjemne, neutralne, może nawet lekko nadsterowne, dające się jednak bardzo dobrze i bezpiecznie kontrolować. Cechy te powodują, że wprawny kierowca przemieszcza się w terenie z niesamowitą wręcz prędkością niedostępną dla innych pojazdów ATV i – co sprawdziliśmy i udowodniliśmy! – może z powodzeniem konkurować nawet z motocyklami enduro.
Kolejną, wyróżniającą cechą Bombardiera, jest jego silnik. Rotax o pojemności 650 cm³ sprawia naprawdę duże wrażenie. Moc 47 KM daje się odczuć w całym zakresie obrotów. Moment obrotowy jest nawet większy od omawianego wcześniej Raptora. Nieduże wibracje występują jedynie przy wysokich obrotach i odczuwa się je głównie na podnóżkach. Przy takiej mocy i nieustannej pokusie szybkiej jazdy musimy się liczyć z dużym spalaniem paliwa, co przy małym, jak na taką pojemność silnika, zbiorniku paliwa (12.2 litra) może okazać się problemem dla mniej przewidującego kierowcy. Przyspieszenia i prędkość maksymalna robią kolosalne wrażenie, szczególnie gdy wykorzystuje się możliwości silnika w terenie. Gorszą opinię mamy na temat hamulców, które naszym zdaniem pracują odrobinę za miękko. Mają one jednak trudne zadanie kontrolowania ciężkiego pojazdu, który rozwija ogromne prędkości.

Godne pochwalenia są wygodne przełożenia i zaoferowany przez kanadyjskich inżynierów duży zakres biegów. Szczególnie dobre wrażenie wywołuje bardzo długa jedynka. Biegi wchodzą szybko i łatwo. Nie trzeba nimi również zbyt często mieszać. Poważnym problemem, w wielu momentach, może być jednak brak biegu wstecznego (tutaj swoją wyższość udowadnia Raptor). Przy tak dużej masie pojazdu nie jest łatwo poradzić sobie z zawracaniem, manewrowaniem, czy w sytuacji, gdy zakopiemy pojazd. Bombardier również dostatecznie hamuje silnikiem.
W trakcie szybkiej jazdy i dużej ilości kręcenia kierowcy pomaga budowa pozbawionego błotników nadwozia, które w innych pojazdach ograniczają zwykle manewrowanie kolanami w trakcie balansowania ciałem. Nawet bardzo wysokie osoby nie będą miały żadnych problemów z wychylaniem się na zakrętach. Dochodzi do tego jeszcze bardzo wygodna i długa kanapa. Pozycja kierowcy jest rzeczywiście świetna, komfortowa i zapewniająca bardzo dobrą kontrolę nad maszyną. Odnotujmy również bardzo przyjemny fakt niewielkiej ilości wibracji przenoszonych na kierownicę, która jednak mogłaby być trochę wyżej zamontowana, co w efekcie oznaczałoby wygodniejszą jazdę na stojąco. Gotowi jesteśmy również pochwalić precyzyjną pracę manetek.
Bombardier ma prawdziwą duszę zwycięzcy. Jest to pojazd najwyższej klasy, kto wie, czy nie najlepszy w kategorii quadów sportowych. Oferowana przez niego moc, komfort podróżowania, wprost niewyobrażalny skok zawieszenia powodują, iż niewiele pojazdów może z nim konkurować. Godna podkreślenia jest doskonała praca kanadyjskich inżynierów, którzy zaprojektowali pojazd, który w swojej wersji seryjnej w zasadzie nie potrzebuje żadnych modyfikacji, aby móc z powodzeniem startować w nawet najcięższych rajdach i zawodach. Owszem jego cena nie należy do najniższych (i w tej kwestii Bombardier musi być „naj...”), ale należy zwrócić uwagę, iż oprócz kupowania paliwa, właściciel żółtego quada nie musi wydawać już żadnych pieniędzy. DS 650 jest droższy od Raptora, którego jednak, aby z powodzeniem konkurować w zawodach, należy zmodyfikować, wydając przy tym dużą ilość pieniędzy. Miejmy nadzieję, że już wkrótce żółty Bombardier znajdzie się w sprzedaży w naszym kraju.

PS. Dziękujemy Piotrkowi za udostępnienie Bombardiera DS 650 do wykonania jazdy testowej.