ATV Polska
A A A

Test Grizzly 700 vs Rincon 680

pingwin 06.09.2010
Dzisiaj przetestowaliśmy Hondę Rincon 680 w porównaniu do Yamahy Grizzly 700.
Tak się złożyło, że obie maszyny znalazły się w moim garażu, więc zrobiliśmy sobie mały test porównawczy. Jedna z tych maszyn zostanie mi na najbliższe dwa sezony. Grizzly to mój quad obecny.
Poza wyposażeniem fabrycznym dodatkowo mamy w obu quadach: wyciągarki i osłony. W Rinconie mieliśmy zille 26" a w Grizzly alltraki 25", poszerzony tylny offset i utwardzone zawieszenie. Bez tych dwóch ostatnich rzeczy - nie wyobrażam sobie właściwego użytkowania tego quada. Nie da się nim po prostu jeździć.
Wcześniej Hondy nigdy nie brałem pod uwagę ponieważ jej niska moc 35 KM i niskie zawieszenie całkowicie ją dyskwalifikuje pod moim 120-kilogramowym tyłkiem!


I teraz moje obserwacje (zaznaczam, że nie są to dane katalogowe ale moje odczucia):

[b]Wygląd i pierwsze wrażenia:[/b]

Grizzly
- Grizzly wygląda jak "maho" w porównaniu z "zabawkową" Hondą. Jest jakiś taki bardziej "męski" i masywniejszy.
- wspomaganie kierownicy w Yamasze (EPS) to jest to! Ręce po prostu odpoczywają
- wyższe zawieszenie na pewno lepiej poradzi sobie w terenie
- dwa duże schowki - jeden hermetyczny i mega wielki pod kanapą
- większe bagażniki
- licznik odporny na rolki
- skrzynia pasowa, która zmienia przełożenia bezstopniowo plus reduktor plus blokada dyfra

Honda
- wygodniejsza kanapa
- siedzi się jakoś niżej
- licznik czytelniejszy
- skrzynia automatyczna plus ręczna zmiana ( 3 biegi)
- obserwując quada od spodu to widać trochę inną konstrukcję podwozia czyli wszystko jest niżej aby obniżyć środek ciężkości, manszety nie są narażone na uszkodzenia,
w ogóle ta konstrukcja wygląda dużo lepiej i solidniej
- to mogę również potwierdzić jest mniej awaryjna - co nie znaczy że Grizzly jakoś często odwiedza serwisy
- automat czyli zero stresu z jego zalaniem czy zmianą paska, o snoorkle nie wspomnę

[b]a teraz to co tygrysy lubią najlepiej czyli jazda:[/b]

[b]ruszamy:[/b]

Rincon rusza płynnie po muśnięciu gazu i może się dosłownie toczyć
Grizzly musi dostać więcej gazu, praktycznie nie potrafi jechać bardzo wolno i płynnie

bardzo wolną jazdę możemy uzyskać jedynie na Hondzie, dźwięk silnika i tłumika w yamasze jest ładniejszy, "dudniejszy" i niestety też dużo głośniejszy.

[b]przyspieszamy:[/b]

w grizzlym czuć te 50 KM rusza i pędzi i pędzi aż do 100 kmh. Żadna Honda nie będzie pluła mu w twarz! Ma jechać tam gdzie jej miejsce czyli w ogonie ze swoimi 35 KM !

w Hondzie wciskam gaz

i SZOK !

quad przyspiesza doskonale potem zmiana biegu przez automat i znowu... patrzę kątem na licznik a tam stówka pęka bez największego wysiłku !

Tutaj muszę dodać, że silnik ma w Hondzie ma przy 100 kmh ma dużą niższą prędkość obrotową dzięki skrzyni biegów. Nie wiem czy widzieliście jak pracuje przekładnia pasowa w grizzlim. Ma niewielki stopień przełożenia a reszta wynika prędkości wynika z obrotów silnika

Przy prędkościach 70-80 km Honda jest wyraźnie stabilniejsza i pewniejsza, lepiej zachodzi tyłem. Co by było gdyby gryzzli był na fabrycznym zawieszeniu ? Pewnie walkower?

[b]błotko:[/b]

niestety nie testowane ale możemy śmiało założyć, że dzięki wyższemu prześwitowi Yamahy to ona szybciej nas wyciągnie na zewnątrz

[b]no i zaczynamy górki:[/b]

[b]zjazdy:[/b]

W grizzlym standard - duża i stroma górka zapinamy "L" puszczamy wszystkie osprzęty i quad delikatnie, hamując silnikiem sprowadza ridera na sam dół. Mniejsza górka - spuszczamy go na "H".
Tak samo powoli z jednostajną prędkością zsuwa się w dół śmiejąc się ze swoich hamulców tarczowych - jakby chciał powiedzieć " po co one w ogóle tutaj są?". Bardzo dobrze.

Siadam na Hondę. Przypominam sobie kolegę, który mi kiedyś opowiadał, że hamulec silnikowy w Hondzie działa tak, że zapina się drugi bieg i delikatnie dodaje się gazu i tym samym silnik wyhamowuje.

Wybieram tę górkę, którą Grizzly ma obcykaną.Pośrodku górki jest podbicie ale co tam. Wyhamuje silnikiem. Nie dotykając hamulców - które w porównaniu z grizzlym są po prostu słabe. Spuszczam się w dół. Quad się rozpędza ale co tam ! Szukając owego hamowania silnikiem dodaje gazu.
W jednej chwili zobaczyłem swoje życie przed oczami bo quad gnał w dół jak strzała. Grizzly puchł już ze śmiechu a ja sam na tym czerwonym kamikadze pędzę w dół. Trafiam we wcześniej wspomniane podbicie. Uginam ręcę w łokciach i myślę po co ci to było? Masz wspaniałego grizzliego a pchasz się na takie "cóś" - RED KAMIKAZE. Jakoś się jednak udaje i wciskając z całej siły hamulce hamuje na dole. Ufff! Pot spływa mi z pleców do pewnego rowka, a serce w stanie agonalnym. Ale żyje ! Panowie z Hondy powinni długo potestować quady konkurencji bo hamowania silnikiem w Hondzie nie ma i koniec!
To co tam jest to jakiś opóźniacz-wytracacz. Morderca riderów.

Inny problem to moim zdaniem Honda ma zbyt miękkiem zawieszenie z przodu oraz długi przód co spowodowało u mnie dziwny dyskomfort podczas pokonywania przeszkód typu rowy i dziury. Zapewne wymiana sprężyn lub założenie podkładek pod sprężyny znacznie poprawi stabilność.

[b]Trawersy:[/b]

W związku z tym, że Grizzly jest poszerzony i utwardzony a Honda na fabrycznym zawiasie nie zauważyłem jakiejś kolosalnej różnicy na stabilności.

Potrzebna prędkość na trawersie jest czasem niewiele wyższa niż ślimaka winniczka i to tutaj Grizzly nie ma szans. Yamaha - na takie prędkości jest "Too fast too furious "

[b]Kierowalność:[/b]

Grizzly ze swoim wspomaganiem jest klasą sam w sobie ale Hondzie niczego nie brakuje i nie urywa rąk. Jeżdżąc Hondą - nadal trzeba chodzić na siłownie bo tutaj "masy" nie zbudujemy. Korzystając z okazji - pozdrawiam wszystkich znajomych z siłowni i "bruteforców" :)
Promień skrętu wydaje mi się nawet mniejszy w yamasze.

[b]Teraz podjazdy:[/b]

Grizzly wymaga męskiej ręki czyli odkręcamy manetkę mocno, rozpędzamy się przed górką i kapultuje nas na sam szczyt. Mieli przy tym kołami i stara się odkleić przód od wzniesienia ale jako wprawiony w bojach rider robię to na stojąco i pochylam się mocno na kierownicę (???) . Wszystko w normie. Heee. Hasta la vista Honda! Tylko 35 km i taka góra buhaha !!!

Honda to zupełnie inny świat. Ruszamy powoli i z jakimś niewytłumaczalnym sposobem sunie do góry jak po szynach. W tym czasie można sobie przeczyścić wizjer w goglach, zadzwonić do małżonki, napić się wody, zebrać grzyby lub jak kto woli zrobić sobie make up. Na quadzie nie stoimy i nie pochylamy się nad kierownicę. Taki lajcik - robi się samo.

Wracam na dół i znowu : może mi się tylko wydawało, nie może tak być ! Jadę ponownie. A ten w ślimaczym lub w szybkim lub w bardzo szybkim tempie wspina się na sam szczyt. Praca leniwego kierowcy ogranicza się tylko do wychylania manetki gazu aby wskazać maszynie szybkość wznoszenia.

A może to coś z tymi górkami nie tak?

Jedziemy na inną górkę. Tam znowu to samo : Grizzly wpierw "łycha" i wdrapuję się na szczyt rycząc i mieląc kołami. Bydle ! Wszystko w normie!

A ten czerwony cienias - jest już nudny!. Jedzie spacerkiem spoglądając na muskularnego grizzli jakby chciał ziewnąć. Taka górka to przecież pryszcz !

Honda wjeżdża tam gdzie ja na grizzlim bym się nie odważył. Kiedy jedziesz hondą dostrzegasz górki, podjazdy które wcześniej twojemu grizzliemu śniły się jako koszmary po nocach.

Trzeba zmienić przyzwyczajenia na Hondzie. Nie musimy atakować górek z dużą prędkością, nie odchylamy mocno manetki bo nie ma takie potrzeby. Wiele górek atakujemy z miejsca - powoli. Kiedy się okaże, że quad nie wjedzie bo za stromo zamieli kołami a nie zrobi rolki.

A teraz parę słów ogólnie:

Największa wada Hondy : brak hamowania silnikiem, niepewność podczas zjazdów (być może to wina zawieszenia) i...

Honda się wywraca ! Podczas testów raz została zrolowana a słyszałem, że żeby zrolować Hondę to potrzebny jest jakiś kataklizm albo... no właśnie pewnie zabierze tutaj głos sprawca tej rolki?

Honda zrzuca kierowców na ziemię! Dodatkowo wbijając im swoją kierownicę nie, nie nie w d.... a w stopę po czym zostaje wielki siniak ! Wszystko to przez to, że kierowca czuje się na niej zbyt pewnie. Zapomina o balansowaniu ciałem i pracy na quadzie. I wtedy kiedy maszyna wjedzie w dół, i kiedy "posmarowane klejem" koła stracą grunt pod nogami maszyna się mocno przechyli. No cóż kierowca myślący o tym co dzisiaj żona włoży na noc a nie o quadzie - spada w dół z prędkością błyskawicy. Nie dość, że zderza się brutalnie z ziemią to jeszcze ciągnie quada za sobą a ten poprawia mu z drugiej strony.

Także nie ma ideałów. Musimy być czujni:)

I jeszcze [l=http://www.youtube.com/watch?v=N_yE8D0fQXc&feature=player_embedded]krótki film[/l], na którym nasz kolega Tomek pozbawiony jakichkolwiek lęków (jeździ przecież Hondą) użyźnia glebę w sposób powolny i nader skuteczny :)